środa, 2 stycznia 2008

Storyboardowe zarobki - nie u nas?

Jak za każdym razem w tym biznesie, klient narzeka Ci że za drogo. Dlaczego tyle? - pyta. Moja średnia krajowa za obrazek storyboardu - 40 zl netto ( nawet nie biorąc pod uwagę dyplomu z filmu animowanego, znajomość podstaw operatorki, doświadczenia i porządnego kawałka roboty :-) to i tak minimum.
Jak usłyszałam od znajomego operatora ile biorą w Warszawie, to sobie siadłam...
Znajomy ze Stanów zrobił wielkie oczy, gdy powiedziałam ile biorę.
Spojrzałam więc za granicę - jak tam ceni się storyboardzistów? I tak:
Płace roczne to od 25 000$- do 80 000$ ( czyli minimum 6 tyś miesięcznie!- to pensja/zysk/ startowa zaraz po studiach)
Średnia, kiedy masz już doświadczenie ( plus dyplom z filmu i kilka lat doświadczenia), to 60 000 $ rocznie, czyli jakieś 3700 pln TYGODNIOWO.

"Przecież to Stany"! - usłysze pewnie -"Tam są wyższe zarobki!" -Może i są wyższe, ale ja i tak musze zakupić program/komputer/tablet/krzesło/itp za ( o zgrozo !) nawet więcej ( duuużo więcej ) niż w Stanach.
Do tego nieregularne godziny pracy i notorycznie praca na weekend ( czego mam już powoli dość, bo niby dlaczego mam pracować w niedzielę, kiedy reszta siedzi w domu, a i tak zawsze okazuje się, że było więcej czasu i wcale aż tak się nie śpieszyło)

A nasz kraj do tanich nie należy i robi się coraz droższy a moja średnia coraz bidniejsza w porównaniu do tego co moge opłacić za nią - w tym roku znów gaz, prąd, benzyna do góry, a moja średnia...zobaczymy.

Nie narzekam jednak, taki wybrałam zawód i lubię go, sprawia mi przyjemność. Żałuję jednak, że w naszym kraju nie szanuje się pracy, a zwłaszcza ludzi z talentem. Nie każdy namaluje obraz i nie każdy zagra na pianinie - wiem z doświadczenia, bo fałszuje jak nie wiem co - a pianino mam od dziecka i nic.


Brak komentarzy: